Wagary

Moja przygoda z wagarami zaczęła się bardzo wcześnie. I ze wstydem muszę przyznać, iż mimo wyraźnych znaków, które dawała mi opatrzność, żebym jednak nie szła tą drogą, nikt i nic nie mogło mnie powstrzymać przed tym dreszczem emocji, który zwykle towarzyszy sprawom zabronionym.

Zaczęło się więc - jak już wiecie - wcześnie. W drugiej klasie szkoły podstawowej, rodzice z powodów bliżej...

Wagary

- Mrówka, błagam, wolniej - dyszałam, szkolny worek obijał się o moje boki, z nieba lał się żar. Wspinałyśmy się na górę Zamkową, która wznosiła się zaraz za szkolnym internatem. Mrówka parła do przodu, czepiając się gałązek, krzaków i podpierając w razie potrzeby dłońmi.

- Mrówka, powiedz mi – smędziłam - dlaczego idziemy właśnie z tej strony góry, przedzierając się przez gąszcz...

Wagary

Pierwsze, typowe skojarzenia z tematem. Szkoła, ucieczki z lekcji, klasówek, meta u koleżanki lub kolegi, kłęby zakazanego dymu z papierosów, może cierpki smak „ jabola”. Przyznam się od razu. Na takich wagarach nie byłam.

Podczas ostatnich odwiedzin rodzinnych Kielc postanowiłam pójść tropem mojego „wagarowego szlaku”. Przeszłam codzienną drogę do szkoły przez cudownie złoto-brązowy o...

Wagary

Wagary inicjował Janusz N., pseudo Yogi. W pierwszy dzień wiosny. W tym dniu szli za nim prawie wszyscy chłopcy z klasy, żeby zobaczyć, jak Yogi zanurza się w Sanie. Bywało, że po rzece spływała jeszcze kra.

Zawsze były jakieś wagary i zawsze będą. W pewnych latach są bardziej, a w innych trochę mniej. Wagary są zwyczajem szkolnym, są dobrym zajęciem dla małych chłopców. To sposób...

Wagary

Pociąga mnie ten dreszcz emocji, ta tajemnica, ta radość z nadprogramowej, wykradzionej wolności, ta ucieczka od obowiązków, od konwenansów, od zwyczajów i od norm. Lubię nawet ten cień strachu, tą adrenalinkę, bo przecież jakieś tam konsekwencje trzeba będzie ponieść. Cóż, w życiu nie ma nic za darmo, a „odbębniając" jakąś tam karę i tak gdzieś tam pod skórą czuję radość z tego, że coś...

Szczęście

Kajak i kretyn

Kretyn spływał w kajaku na rzece, uśmiechnięty, szczęśliwy jak świnia, A że kretyn był, więc z istoty rzeczy Za każdym kilometrem kretyniał.

Niebo było czyste, bez chmurek, Rzeka niebieska i krzywa. I wołali źli ludzie, co się wspięli na pagórek: - Ach, spójrzcie, to kretyn spływa....

Strony