Zgubiona dusza

Był sobie raz pewien człowiek, który bardzo dużo i bardzo szybko pracował i już dawno zostawił swoją duszę gdzieś daleko za sobą.

Pracował bardzo szybko. I bardzo dużo powstało w wyniku tej jego szybkiej pracy. Powstało dużo domów, dużo dróg i mostów. I dużo ogrodów.

Bardzo szybko jednak okazało się, że ściany domów się rozpadają, mosty się łamią, w drogach powstają dziury a...

Zaduszkowe impresje

Kalendarz z adresami i numerami telefonów znajomych mam ten sam od trzydziestu, a może i więcej lat. Na bieżąco wprowadzam zmiany – dopisuję numery telefonów komórkowych, wykreślam numery telefonów stacjonarnych, zmieniam adresy. Coraz częściej zdarza mi się zmieniać adres na numer kwatery i nazwę cmentarza.

W Dzień Zaduszny, kierując się z kwatery CXLI na krakowskim cmentarzu Batowice...

Sagowe CREDO

Tekst musi być konsekwentny a bohatera należy definiować detalami. Pisanie bez detalu nie jest nic warte. Ogólność zabija, detal pomaga uruchomić osobiste wspomnienia. Detal i metafora „ciągną” tekst. Hm…

Cudzysłów jest wyrazem braku warsztatu, zatem: detal i metafora ciągną tekst.

Jednak brakuje mi tutaj tego cudzysłowu…

Dynamikę tekstu zapewni używanie krótkich zdań...

Saga o pewnym uzależnieniu

Informacji o warsztatach literackich nie szukałam. Wręcz przeciwnie. Wzmianki w amerykańskich filmach o uczestnictwie ekranowych bohaterów w lekcjach pisania kryminałów czy scenariuszy wzbudzały we mnie szczere uczucia wesołości, a nawet politowania.

Teraz ani nie pamiętam, ani nie ma znaczenia, czego szukałam tego wrześniowego wieczora 2013 roku, kiedy najbardziej znana wyszukiwarka...

Jak to u krawcowej bywa…

Żeliwne nogi maszyny do szycia są podrapane, sfatygowany rzemień z trudem uruchamia ciężki pedał, na wyświeconym drewnianym blacie miejscami oddziela się warstwa licowa, szuflada ledwie się trzyma w wypracowanych prowadnicach. W poprzeczkę łączącą nogi maszyny wkomponowano jej markę: DIABOLO. Pomalowana resztką niebieskiej farby pozostałej po ostatnim malowaniu bije świeżością i zda się...

Kat czy ofiara?

Krystyna zawsze sprzeciwiała się, gdy Ewelina i Justyna chciały po lekcjach wpaść na chwilę do którejś z koleżanek. Najpierw trzeba odrobić zadania – kwitowała ich prośby. I każdego wieczora szczegółowo sprawdzała czy bliźniaczki i ich młodszy brat są dobrze przygotowani do lekcji w następnym dniu. W poniedziałki przychodziła po nie do szkoły aby zawieźć je do domu kultury na dodatkowe zajęcia...

Strony