Dekalog?

Nie pamiętam, w której klasie byłam, ani jakie miejsca odwiedziłam w czasie tej wycieczki. Pamiętam tylko nocleg w wieloosobowej sali jakiegoś schroniska. I pobojowisko, jakie zostawiło moje koleżeństwo: niedopita oranżada w krachlach, puste już opakowania po herbatnikach, rozdeptany biszkopt, ogryzek na parapecie, skarpetka pod łóżkiem… Było mi wstyd, chociaż ani jednym papierkiem po cukierku...

Co by było, gdyby…

Gdyby Smok Wawelski nie spotkał Szewczyka Skuby, a właściwie Szewczyk Skuba Smoka, najważniejsze a nieraz i najbardziej drażliwe sprawy w naszym mieście byłyby rozwiązywane radykalnie i skutecznie, winnych zaś rzucano by na pożarcie. Niestety, czasy smoka dawno już minęły, dyskusje i spory mogą trwać wiecznie, często sankcji brak i nic już nie jest czarno-białe poza smogiem. Ten jest...

Kobieta, która wywarła na mnie wpływ

Była to jej pierwsza praca, kiedy jako polonistka przyszła do naszej klasy. Wszystko w niej było inne od tego, co uważałoby się obiegowo za kobiecą urodę. Niezbyt zgrabna, nisko osadzona – jak to się czasami mówiło – grubokoścista, bardzo charakterystyczna w ruchach, kiedy niedbale, trochę nonszalancko wchodziła do klasy z dziennikiem pod pachą. Samo jej wejście zapowiadało, że będzie ciekawie...

Bohater mojego dzieciństwa, o istnieniu którego nikomu nie mogłam powiedzieć

Jędrek Chowaniec z Bukowiny Tatrzańskiej bywał często w domu swojego dziadka, Andrzeja Chowańca, gdzie spędzałam wakacje. Starszy ode mnie o sześć lat, był już prawie facetem, gdy ja kończyłam pierwszą dekadę życia. Zahipnotyzował mnie jego widok w pełnym góralskim stroju w niedzielę po kościele. Te siwe oczy, słuszny wzrost, biała koszula, portki z parzenicami, kierpce i kapelusz z piórkiem....

Opowieść – zgadnij - prawda czy fałsz

Głubczyce, lata 80. Hotel PTTK. Obrzydliwie brudny. W okalającym go parku, po gorącym lecie, pierwsze opadłe liście pokrywają zaniedbane, zarośnięte chwastami, wyliniałe trawniki.

Piwo, napić się chłodnego głubczyckiego, gorzkiego piwa. Zatem, zostawiwszy tylko bagaże w hotelu, Wanda zmierza do uznanych zakładów piwowarskich z nadzieją nie tylko załatwienia spraw służbowych, ale też na...

Moje pierwsze…

Chłodny gabinet lekarski, biel płóciennych parawanów, lodowaty dotyk jakiegoś metalowego narzędzia. Cisza, po chwili zimne słowa „graviditas” i, nie pamiętam jak brzmiące, inne jeszcze słowo po łacinie. Moje pierwsze dziecko.

Mozolnie, dzień po dniu pokonuję pierwsze wrażenie chłodu, zastępując je gorącą miłością, bez warunków wstępnych.

Strony