Szafka nocna - monolog wewnętrzny

Mogłaby mnie w końcu uprzątnąć.

Ładuje we mnie, wrzuca, upycha co się jej chce.

A ile szufladka zmieści, ile, no ile?

Dość, powiem jej dość.

Nie domknę się i co mi zrobi?

Albo nie zasunę szufladki.

O to, to będzie dobre, nie zasunę.

Niech jej wypadną te wszystkie nowenny.

Może wtedy zacznie sprzątać.

Ale, ale, żeby do mnie...

Na Olimp. To nie przypadek

Dwa tysiące osiemset siedemdziesiąt metrów nad poziomem morza Egejskiego nie rosła już żadna roślina. Mikołaj nie zobaczył już ani jednego krzaka kosodrzewiny, ani jednego źdźbła trawy. Przed

nim były tylko głazy i kamienie. Pół godziny wcześniej wspiął się stromym szlakiem ponad górną granicę lasu. Teraz mozolił się w terenie skalistym. Oblany potem, mokry jak niewyciśnięta gąbka miał...

Czterolistna koniczyna

Sylwia zamknęła furtkę i weszła na chodnik prowadzący do wejścia małego domu.

Z prawej strony wybrukowanej ścieżki rosły różne gatunki żurawek; bordowe, zielone i żółte. Z pomiędzy dekoracyjnych liści żurawek wyłaniały się rabatowe róże oraz górowało kilka skupisk wysokich fioletowych irysów. Nad skrajem podłużnej rabaty od strony chodnika pochylały się niskie krzaki lawendy.

...

W herbaciarni

Na ulicy Krakowskiej pod numerem cztery na froncie domu widniał szyld Herbaciarnia „U Dziwisza”.

- Wejdźmy na gorącą herbatkę! Rozgrzejmy się przed snem - powiedziała Janka do koleżanek, z którymi wybrała się na wieczorny spacer po Kazimierzu Dolnym.

- Super pomysł - odpowiedziała Ania. Danka i Ala także z ochotą przytaknęły na tę propozycję.

- Tu możemy wybrać rodzaj...

Agrafka

Dwie długowłose blondynki Ilona i Patrycja spacerowały krynickim deptakiem koło pijalni wód, gdy usłyszały dźwięki orkiestry koncertowej. Brzmiały porywające wiedeńskie walce Straussa. Miłośniczki muzyki klasycznej przystanęły na chwilę, by posłuchać chwilę pięknej muzyki.

- Co robisz po południu – zapytała Patrycja, gdy mijały Nowy Dom Zdrojowy. Zapraszam cię do mnie na kawę....

Konfesjonał

Masywne drzwi z bukowego drzewa jeszcze się nie domknęły i wydawały przedłużające skrzypienie, gdy progi kościoła przekroczył z tobołkiem na plecach żołnierz powracający z tułaczki wojennej.

W świątyni było mroczno, paliła się jedynie lampka wieczna przy ołtarzu, a w konfesjonale połyskiwało delikatne światło świeczki, którą kapłan oświetlał litery brewiarza.

Mężczyzna ściągnął...

Strony