Mała Ojczyzna

Była  mała jak ona wtedy kilkuletnia, ale była całym światem. Od kiedy sięgała pamięcią to zawsze miała świadomość przynależności do świata dziadków.  Najwcześniejsze wspomnienia wiązały  się   z  siedliskiem i wsią, do której rzucił ich los po drugiej wojnie.  Stary dom z bali modrzewiowych zbudowany przez praprapradziadka  był centrum jej świata. Zabudowania kryte strzechą na spadzistych dachach, wyposażenie, układ okien i ścian, sylwetki...

Moje podwórko

Z balkonu widzę moje podwórko objęte ramionami budynku, pokryte częściowo trawą, częściowo betonem. Na środku betonu huśtawki – przedmiot sporów i bojów dominujący wszystkie spotkania Wspólnoty w pierwszych latach po zasiedleniu budynku. Sąsiedzi z dziećmi chcieli huśtawek, sąsiedzi bez dzieci chcieli ciszy, a nie psychicznego molestowania skrzypiącymi mechanizmami. Rozwiązaniem okazały się huśtawki plastikowe – znak czasu, który nie skrzypi...

Widok z mojego okna

Z tego wychodzącego na północ widziałam Wawel i komin Bonarki. Komin mi nie przeszkadzał, dopóki nie zaczęło istnieć Centrum Handlowe Bonarka i dopóki komina-pomnika nie ozdobiono wszystkimi kolorami tęczy drażniąco migającymi między godziną 20.00 a 23.00.

Nowy blok wybudowano bardzo szybko. Widoku Wawelu szkoda, ale przynajmniej wieczorami nie czuję się jak na przesłuchaniu.

Na pocieszenie pozostał mi widok Tatr z okna, który...

Wakacje w Bukowinie Tatrzańskiej anno Domini 1963

Gaździna przynosiła w wiklinowym koszu owiniętym w białą lnianą płachtę różne pyszności: świeże jajka prosto od kury, masło własnoręcznie ubite, śmietanę, biały ser.

Ciocia Isia krzątała się po kuchni. Kilka długich chwil i na stole pojawiały się… cieplutkie i pulchne,  pachnące przysmażoną tartą bułką delikatne elementy potrawy, której smaku nie zapomnę. Śniło mi się potem wiele razy, że mam to niebo w gębie. Po przebudzeniu okazywało...

W Tatrach

- „Weź, przestań! Nie bierz tego plecaka jeszcze. No chodź! Nigdzie nie idziemy. Nie chce mi się, w mordę jeża”.

- „Zośka, wstawaj! Jak nie idziemy, jak idziemy?! Wstawaj, w tej chwili! Zaraz się ściemni! Będzie niefajnie. Już! Ruchy, ruchy”.

- „Proszę Cię, Paweł, jeszcze trochę. Nie ściemniaj, bo jasno jeszcze. Zdążymy, mężuś, no” – kobieta rzuciła okiem w dół na schodzącą zakosami ścieżkę wśród kamieni i skał - westchnęła...

Jestem

Jestem… To dobrze. Dobrze, że jestem. Co prawda, gdyby mnie nie było, nie wiedziałabym o tym. Świat by nie istniał. Ale jestem. Ta konstatacja wywołuje zdziwienie. Szymborska w jednym ze swoich wierszy pisała, że zdziwienie jest najważniejsze. Nie umiesz się dziwić, to albo umarłeś albo jesteś idiotą. To już nie Szymborskiej, to moje. Więc zdziwienie. Refleksja. Hamlet. Po co jestem? Dlaczego jestem? Jaka jestem? Pierwsze dwie kwestie były...

Strony