Intryga na dziesięć zdań

Gdyby Marianna wiedziała co ją czeka, nigdy nie przekroczyłaby progów Villi Decjusza, ani granic otaczającego je parku.

Na zajęcia kreatywnego pisania przyszła z dużym zapasem czasu; chciała poznać Wolę Justowską , dzielnicę sobie nieznaną mimo, że krakowianka z niej i seniorka.

Usiadła na ławce w parku i czekała na podobne wiekiem osoby, by wybrać odpowiedniego przewodnika....

Kobiety

Moje myślenie idealistki, również na temat kobiet, ma swój początek w organicznym 'sprzeciwie do podziałów' i w potrzebie harmonii, ale takiej by pozwalała na indywidualność. Ponieważ wszyscy, niezależnie od płci, zaczynamy od tego samego, czyli od bycia człowiekiem, myślę że ulgi i przywileje nie należą się żadnej ze stron. Co, oczywiście, nie powinno przeszkadzać we wzajemnej fascynacji....

Kobieta w czerwieni

Zostałaś namalowana temperą jako prezent imieninowy. Złożyłaś mi najlepsze życzenia z tej okazji i poprosiłaś, aby nie trafić na półkę do pawlacza. Chciałaś wisieć na ścianie i cieszyć moje oczy.

Nazwałam cię hiszpańską infantką Izabellą.

Opływasz czerwienią krynoliny. Tak ci w niej do twarzy... Królewska w postawie i gestach. Z dumnie podniesioną głową. Łabędzia szyja...

Chwila przemyśleń

Za bramą czuję na twarzy ostre powietrze. Zbliża się zima, przyleciały jej zwiastuny - czarne ptaki z północy. Mijam były Pewex - kiedyś luksusowy, teraz mieści się tam apteka, kilka małych sklepów i duża „ciucharnia” w piwnicy. Podoba mi się to słowo, które po raz pierwszy usłyszałam od znajomej dziewczynki, jej rodzice są polonistami. Rozmaicie nazywane punkty sprzedaży odzieży z drugiej...

Powiedz

***

Kwaśny pejzaż cytrynowe pejzaże na moim obrazie drzewa cytrynowe odurzają mnie cytrynowe rzeki płyną wstecz pozostaje cytrynowy piasek na dnie kładki cytrynowe z kwaśnych myśli wykrzywiają się nie mam jak po nich przejść pocukrować pragnę cytrynową wodę lecz potrzeba dużo słodkich, a nie słonych łez kwaśno-słone akwarele zlewają pejzaż ten pozostaje nic

***

...

Bajka z przesłaniem do dzieci i dorosłych

Dziewczynka miała na imię Antosia i miała chore serduszko. Było za duże dla jej małej klatki piersiowej. W swoim małym pokoju spędzała większość swojego życia. Rodzice chronili ją przed nadmiernym wysiłkiem, chorobami i nawet przeziębieniem, bo podwyższona temperatura lub wysiłek powodowały, że serduszko jej biło jak oszalałe i dlatego musiała żyć bardzo powoli.

Wychodziła z rodzicami...

Strony