Obraz związany z PRL

Wersalka stoi w dużym pokoju naprzeciw regału, takiego jaki mają wszyscy sąsiedzi.

Rzadko ją rozkładam, tylko w sytuacji kiedy śpi u mnie moja mama.

Zostaję dzisiaj na noc – oświadcza. Tak? To przyniosę Ci pościel z małego pokoju – mówię.

A po co, przecież pewnie jest w wersalce i mama już ją otwiera.

Ojej – wykrzykuje i patrzy ze zdziwieniem na ułożone tam kilogramy cukru .

Skąd tyle macie przecież jest na kartki? - pyta

 Jak byłam na urlopie wychowawczym - tłumaczę, Stefan brał kartki na cukier na mnie i na dzieci. Wróciłam już pól roku temu do pracy i dostaję kartki u siebie, a jemu nadal dają na mnie, chociaż już dwa razy zgłaszał w Dziale Socjalnym, że już pracuję.

No to zrobię tym roku więcej dżemów – mówi uradowana mama.

Chyba nie – studzę jej zapał, cukier pójdzie na przepędzenie.