Rajski ogród

Każdy powinien mieć swój prywatny raj. Dać sobie szansę odpoczęcia od rzeczywistości i wejścia w swoje wnętrze. Cokolwiek to znaczy. Co by jednak nie znaczyło, jedno jest istotne; posiada silną moc oczyszczającą.

 Jeszcze niedawno deliberowałam nad materią słów i znaczeń. Skojarzeń, niedopowiedzeń i dosłowności. Jeszcze niedawno mój raj dział się pomiędzy mną, a piórem i kartką papieru.

PISAŁAM.

Chwilowo pióro zamieniłam na pędzel i kredki. Wnikam w płatki, łodygi, liście, pręciki i słupki. Oglądam światło, cienie i staram się stworzyć z nich strukturę. Usiłuję dotrzeć do sedna. Cieniowanie tekstu słowem, zamieniłam na cieniowanie pędzlem światłocieni. Od jakiegoś czasu mój raj dzieje się między mną, a kartką i pędzlem.

MALUJĘ KWIATY.

Z taką pasją i zaangażowaniem, z jakimi kiedyś pisałam. Przyjaźń ze słowem trwała pięć lat. Teraz staram się oswajać inną materię. Czy te przyjaźnie okażą się takie pięcioletnie?

Pali mnie ciekawość, co przyniosą następne pięciolecia, jeśli się przydarzą...

Aż strach pomyśleć.