Warsztaty

Na spotkaniach zainicjowanych przez Uczestników projektu saga samodzielnie wybierano tematy do ćwiczeń literackich. Są to dygresje na temat otaczającego świata, utworów literackich, filmów, miejsc nowo- i na nowo poznanych… i inne przemyślenia. Znakomicie wpisują się w projekt tworzenia (nigdy nie dokończonego) dzieła, na które składają się pojedyncze, ulotne i dotykające istoty rzeczy – wrażenia. Każdy Sagowicz samodzielnie i jednocześnie wszyscy uzupełniają nasz wspólne dzieło.

Jadwiga Zgorzelska
Konstanty Ildefons Gałczyński - Koniec świata

Można nie lubić poezji, można nie podzielać opinii i światopoglądu Konstantego Ildefonsa, ale chyba nikt nie jest w stanie oprzeć się urokowi jedynego niepowtarzalnego widzenia świata. Czy to będzie Rozmowa liryczna, Skumbrie w tomacie, czy Dytyramb na cześć pokoju, dla mnie utworem najlepiej określającym talent mistrza Ildefonsa jest Koniec świata.

Jest to poemat zbudowany z wielu nieregularnych strof. Każda ze zwrotek ma inną budowę. Niektóre posiadają rymy. Układ wiersza oddaje ekspresyjność i chaos „wizji” podmiotu lirycznego. W poemacie zamieszczono dialogi, fragmenty wypowiedzi bohaterów, krótkie dygresje autora i cytaty. Język utworu łączy elementy języka potocznego (liczne kolokwializmy), literackiego i stylizacji (np. na język staropolski). Najbardziej charakterystyczne środki stylistyczne to: wykrzyknienia, pytania retoryczne, wyliczenia. Autor z upodobaniem tworzy zabawne imiona dla swych bohaterów (Pandafilanda) i neologizmy.

Podmiot liryczny „przedstawia” swój sposób widzenia już w podtytule utworu: „Wizje Świętego Ildefonsa czyli SATYRA NA WSZECHŚWIAT”. W całym utworze podmiot liryczny wypowiada się naprzemiennie w sposób bezpośredni i pośredni (przyjmując niejako rolę „narratora” opowieści). „Święty Ildefons” przekazuje swoją wizję, obierając rolę błazna, prześmiewcy, obserwatora wydarzeń, a czasem osoby wszechwiedzącej, przenikającej przyszłość. Z wszystkich powyższych ról najważniejszą wydaje się być funkcja błazna. Podmiot liryczny ośmiesza, kpi i w zabawny sposób wyolbrzymia swoją „wizję”. Posługuje się przy tym specyficznym słownictwem – raz wypowiada się jak wykształcony „mędrzec”, innym razem jak „jeden z tłumu”. Większość tekstu zajmuje trzecioosobowa relacja z obaserwowanych wydarzeń przerywana krótkimi wstawkami, podkreślającymi obecność „ja” pierwszoosobowego np. „Tu pauza, bo konam z zazdrości”.

Przedmiot liryczny to tytułowy koniec świata, a raczej ostatnie godziny ludzkości. Akcję swej opowieści umieszcza poeta w Bolonii. Wizja rozpoczyna się od ogłoszenia nadchodzącej apokalipsy przez „uczonego” astronoma. Cały utwór jest żartobliwym, chaotycznym opisem reakcji ludzi na zbliżający się koniec świata. Naukowcy, przekupki, chorzy, a nawet święci – każda z tych grup reaguje podobnie. Z chaosu, płaczu i powszechnej paniki wyłaniają się jednak postaci, którym koniec świata „niestraszny” - są to studenci i zwykli pracownicy (sprzątacz, stolarz). Pierwsi spędzą ostatnie chwile życia na hulankach, drudzy na pracy, nadającej sens ich życiu. Zachowują więc spokój i z godnością pełnią swe role do końca. Sprzątacz i stolarz ciosający trumnę zachowują mądrość „prostaczków”. Wiedzą, że ich protest nie przyniesie skutku To z nimi solidaryzuje się podmiot liryczny, ośmieszając „karnawał paniki”, który wzniecił przerażony tłum. Gałczyński ukazuje świat z punktu widzenia błazna – jedynego mędrca, który zna prawdziwe oblicze ludzkości. Ostatnim wydarzeniem „w dziejach ludzkości” jest wielki wspólny pochód, sprzeciw wobec bliskiej katastrofy.

Z ogłupiałego tłumu wybijają się jedynie pojedyncze postacie, które niewzruszone spełniają swój obowiązek...

Alfreda Kosiorowska

Własny pokój – rzecz o suwerenności w życiu i literaturze.

Przykład: Kinga Dunia: opis jej zachowań seksualnych sprzed lat nadużyć, opublikowanych w środkach masowego przekazu na portalu internetowych, po wielu latach od zaistniałej sytuacji.

Omawiamy: skutki wydarzeń, ocena ogólna zdarzeń w przedstawionym obrazie

Uwagi: prawdziwy albo nieprawdziwy obraz zachowań, według różnych interpretacji. Korzyści zaplanowane, przewidywalność zachowań zamierzonego celu. Osiągnięcie skuteczności bezwzględnej w przedstawionym wizerunku osoby. Uruchomiony mechanizm manipulacji. Odpowiedzialność za treści podawane do ogólnej wiadomości. Zapis szkodliwy.

Szczególne uwagi: Dyscyplina w pisaniu. Ważna forma w pisaniu.

 

Ćwiczenie 1: Jaką chcemy napisać książkę? Odpowiedź, czas 10 min.

Chciałabym napisać książę o Miłości Bliźniego. W temacie tym wyszczególniłabym odpowiedzialność za losy drugiej osoby - osób – otoczenia. W opisie moim zwróciłabym uwagę na ochronę dóbr osobistych człowieka. Wywodząca się treść nie powinna nikogo krzywdzić. Tego wymaga miłość i szacunek do każdego człowieka. W przedstawieniu opisów niezgodnych z prawdą to ból, którego nie da się ukoić.

 

Ćwiczenie 2: Co jest potrzebne by stać się samodzielnym twórczym człowiekiem?
Odpowiedź, czas 10 min.

Cisza, cisza, cisza - by usłyszeć, poznać, rozpoznać samego siebie. Sens naszego istnienia. Cel zamierzony. Wiara w siebie, wytrwałość i ufność w skuteczność działań, biorąc pod uwagę reguły podporządkowujące nas w istnieniu wspólnoty ludzkiej. Nigdy nie możemy być samodzielni dla siebie. Tworzona twórczość samodzielna wymaga rozszerzenia się kręgu wiedzy i drugiego człowieka. Wtedy to powstaje rozszerzający się krąg wiedzy wspólnotowej oceniający i udoskonalający naszą twórczość.

 

Ćwiczenie 3: Co gwarantuje swobodę myśli? Odpowiedź, czas 10 min.

Swobodę naszych myśli gwarantują nam wyłącznie nasze osobiste możliwości rozumienia. W myślach pozostaje zapis wzrokowy, słuchowy, wytwór naszych wyobraźni myślowych, oraz sytuacje otaczającego nas świata: zdarzenia, wydarzenia. Swobodę myśli gwarantuje ogólny spokój. Analiza zbiegu się zdarzeń nagłych paraliżuje nas umysł. Mimo, że sami jesteśmy gospodarzami naszych myśli, to zdarzenia nieprzewidywalne, przykre zakłócają harmonie myślową, wtedy następuje przymus myśli.

 

Ćwiczenie 4. Na co czekam? Odpowiedź, 1 zdanie:

Czekam na czas, który umożliwi mi opisać piękno życia człowieka w otaczającym nas uroku zjawisk, przyrody, wzniosłej twórczości ludzkiej, oraz podsumowanie mojego życia.

 

Ćwiczenie 5: 10 zdań- opisać własny pokój
Zadanie domowe:

  1. Mój pokój to moja skarbnica, to miejsce spotkań rodzinnych, moich bliskich, znajomych i mój osobisty świat.
  2. Jest odbiciem moich upodobań pod względem kolorystyki i urządzenia, wyposażenie dostosowane do potrzeb związanych z funkcjonowaniem w pracy, odpoczynku oraz pobieraniu wiadomości z przekazów ogólnodostępnych.
  3. Króluje zegar, który jest powiernikiem wszystkich zdarzeń, jest ciągle w ruchu, chodzi, ale nie opuszcza pokoju.
  4. Donośnym głosem dzwonu ogłasza przemijanie czasu.
  5. W pokoju moim jest miejsce na mają twórczość krawiecką, duży stół do projektowania form, kreacji odzieżowych, moja ulubiona maszyna do szycia wykonująca moje polecenia.
  6. Moje biurko, a na nim komputer - laptop, urządzenie wielofunkcyjne, telefon, to miejsce rejestracji moich pomysłów, zapisy myśli oraz kontaktów.
  7. Mój ulubiony fotel, miejsce, w którym odbieram wiadomości telewizyjne, to jest miejsce skupienia, wyciszenia i przemyśleń.
  8. Wersalka - miejsce odpoczynku, snu relaksującego organizm, to również miejsce, gdzie zarządzają czasem marzenia senne, zwiastuny przyszłości, nieprzewidywalne zdarzenia, odzwierciedlające życie w codzienności, oraz sytuacje nieznane.
  9. Nad nocnymi wyczynami snów do pokoju przez okno zagląda nocny strażnik – księżyc o zmieniającym się obliczu, z zastępem srebrnych, radosnych gwiazd.
  10. Pokój mój rozświetlają poranne promienie słońca, zwiastuny kolejnego dnia życia, wywołujące uśmiech, radość i słowa „Witaj Poranku”
Krystyna Wolska
Pamięć

Wysłałam niedawno opowieść na konkurs, która wymagała wykonania pewnej pracy pamięci. Gdy dzisiaj wspominam jak to się odbywało, pojawia się analogia do wykonywania naszyjnika. Tworzą go „korale wydarzeń” nanizane na nić naszego życia. Te nieforemne, może trochę chropowate na początku, stają się pod koniec życia wygładzone i pięknie uformowane przez pamięć. Pamięć, która nie chce złego. Mogą w tym naszyjniku znaleźć się także prawdziwe perły. Kto wie jak one powstają nie dopuści, aby pamięć zatarła ich blask.

Danuta Czerny-Sikora
Monolog pozwanej

Wysoki Sądzie!

Odpowiadając na pytanie Wysokiego Sadu, które brzmiało: ”Dlaczego ukradła pani czajnik wraz z całą zastawą stołową, które to przedmioty należały do pani pracodawcy i w wyniku tego czynu otrzymała pani wypowiedzenie umowy o pracę z dn. 1.05.2014 r.?” stwierdzam, co następuje:

Po pierwsze to mi się nie podoba pytanie, bowiem powinno ono brzmieć: „Czy ukradła pani czajnik wraz z całą zastawa stołową, które to przedmioty należały do pani pracodawcy…”; przepraszam, nie miałam zamiaru pouczać Wysokiego Sądu. To odpowiem na to pytanie: otóż nie ukradłam czajnika ani zastawy, tylko sobie je pożyczyłam.

I teraz po drugie: prawidłowo postawione pytanie powinno brzmieć: „Dlaczego pożyczyła pani sobie czajnik wraz z całą zastawą stołową, które to przedmioty należały…”; przepraszam, wcale nie pouczam Wysokiego Sadu, tylko mówię, bo wiem, co mówię. I na tak sformułowane pytanie to ja mogę odpowiedzieć, proszę Wysokiego Sądu.

Otóż pożyczyłam rzeczone przedmioty z dwóch powodów: po pierwsze – cała zastawa i również cały czajnik udekorowane są artystycznie motywami zwierzęcymi, a dokładnie motywami sów, a ja kocham sowy i je zbieram i chciałam te piękne przedmioty mieć w domu choćby przez tydzień. Po drugie: mieli przyjść goście, a mój stary, czyli, proszę Wysokiego Sądu, mój ślubny małżonek, znowu będąc pod wpływem alkoholu, sponiewierał mnie okrutnie, jak również moją starą zastawę porcelanową, w czym mu trochę pomogłam, proszę Wysokiego Sądu, bowiem się zdenerwowałam i wytłukliśmy wszystkie elementy tej mojej starej zastawy wraz z czajnikiem.

Więc proszę o uznanie za bezskuteczne wypowiedzenie umowy z dn. 1.05.2014r, zwrócę te przedmioty, których bynajmniej nie ukradłam, tylko – kierowana wyższą koniecznością - pożyczyłam od mojego pracodawcy, czyli powoda. A mojego starego to byście pozwali do sądu, bo to wszystko przez niego. Całuję rączki Wysokiemu Sądowi.

AM

Osiem zdań

Osiem – cyfra stojąca nieskończoność pobudza do myślenia, otwiera nieograniczony czas przestrzeni, powiększa naszą wyobraźnię przerażając wielkością kosmosu i tajemnicą życia wiecznego po śmierci.

A wszystko to przez jedną przewróconą ósemkę, która dała w kość na niejednych ćwiczeniach z matematyki.

Ósemka – to także wspomnienia z dzieciństwa, tramwaj z Bronowic do Borku Fałęckiego, którym jeździło się do podkrakowskich lasków, aby zanurzyć się w kolorowym świecie taborów cygańskich.

To także tu i teraz – numer mieszkania w Krakowie przy ulicy Racławickiej, gdzie spędzam część swego życia.

Ale słysząc wyraz osiem, natychmiast bezwiednie dodaję: „i pół”. Bo ten film Felliniego, jedno z największych dzieł światowej kinematografii, obraz mocy i niemocy twórczej, zrobił na mnie w swoim czasie, i tak jest nadal, olbrzymie wrażenie. A końcowa scena – to nasz mikrokosmos, świat w którym żyjemy, który jest tylko cyrkiem.

AM

1989

 

Rok przemian, który dziwnym z rządzeniem losu obserwowałem jako kibic, a nie uczestnik - z odległego Diesnogorska smoleńskiej obłasti. Nie, nie jako zesłaniec, jak to kiedyś bywało, ale budowniczy infrastruktury smoleńskiej elektrowni atomowej - takiego drugiego Czarnobyla, który trochę wcześniej wybuchł.

Dzięki pracy w tym rejonie miałem możliwość pojechać do Katynia, pokłonić się cieniom zamordowanych, jeszcze wówczas, jak głosił napis na kamiennej tablicy, ofiarom hitlerowskiego najeźdźcy.

Ten oszukańczy napis, i przejmująca cisza ciemnego lasu, w którym żaden ptak nie zaśpiewał, robiły niesamowite wrażenie.

Dopiero potem, w roku następnym, rozpoczęły się pielgrzymki i wędrówki ludów do tego miejsca kaźni.

A ja nabierałem sił i doświadczenia, aby zrobić jeszcze coś pożytecznego po powrocie do kraju.

Barbara Waksmańska

Mój pokój

Azyl. Miejsce schronienia przed burzą i zawieruchą. Miejsce, gdzie mogę się wypiąć, napiąć, włożyć stringi lub cokolwiek, choćby rozciągnięty dres i swobodnie eksponować to co kamufluję, choćby zmarszczki, zwisy i obwisy. Mogę powiedzieć to co myślę na każdy temat. Nikt nie uzna, że gadam od rzeczy, nikt się nie wtrąci (choćby : „Mamo…”). Dyskusja z samym sobą bywa intrygująca, na manowce często zmierza, ale swoboda wypowiedzi jest bezcenna!!! No i mogę zaśpiewać pieśni piękne i niestosowne. Nikt mnie nie zapyta choćby: „Mamo musisz?” No przecież odpowiedź jest prosta. Muszę!!!

 

1989

Rok obfitujący w wydarzenia, po których nic już nie było takie samo. Rok ten jest dla mnie nadzwyczajny i wyjątkowy w bilansie całego życia. Wiąże się z niepokojem i osobistym szczęściem wynikającym z narodzin córki, gdyż sprokreowałam się w wieku prawie poprodukcyjnym, po uprzedniej niechęci do prokreacji jako takiej.

Upadł komunizm, co jest wartością samą w sobie. Runął mur berliński.

Masakra na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie (bez komentarzy).

 

Ulubiona aktorka : Meryl Streep

Aktorka charakterystyczna, nienachalnej urody którą uwielbiam, ale dopiero teraz, od kiedy gra role kobiet 40-letnich z tzw. „podwójnym VATem”, kobiet, którym od życia dużo się przecież należy, ale należy to samej wyegzekwować, nie bez dużego zachodu niejednokrotnie. Meryl Streep doskonale się bawi i daje receptę nam, takim właśnie 40-latkom. Z tytułami filmów mam problem, jako że dysponuje dobrą pamięcią, ale tzw. „pięciominutową”. W jednym np. odświeża relacje z opornym mężem, którego wyluzowuje totalnie. W innym tańczy i śpiewa, jako Abba i raduje się na maxa ku ukontentowaniu młodych i starych. Radość życia emanuje z każdej jej wcieleń tego rodzaju.

 

Co zmienia...

- punkt siedzenia;

- upływający czas, gdy duch ochoczy a ciało mdłe? im większa rozbieżność, tym przykrość większa;

- Mastalerek w miejsce Hofmana wydaje się być zamianą typu dżuma na cholerę, czyli bufon jest bufon,

- nowy zastaw radnych po wyborach 16.11., skoro wśród 8 kandydatów w moim okręgu wyborczym jest 18 letni uczeń i 5 studentów: - Odrobiłeś lekcje synku? Uszy umyte? A paznokcie? - przychodzi mi do głowy zapytać

- elegancki garnitur, dobra woda kolońska, starannie ostrzyżona i wymodelowana fryzura, zadbane paznokcie, a nawet buty wyczyszczone jak należy, gdy słoma wychodzi z butów? cham jest cham.

 

Dzień z dziennika

12.11.2014

Budzę się skoro świt. Jest 7.30. Ablucje, śniadanie, kawa. Przed lustrem korygowanie urody nieprzemijającej, ale jakże nadwyrężonej. I konstatacja. Nic się nie da zrobić. Galop do środka komunikacji miejskiej. Krótki spacer przez Park Decjusza. Złota jesień w pełni.

Godz. 10.00. Kolejne zajęcia na warsztatach kreatywnego pisania. Prowadząca, redaktor Kasia Kubisiowska, jak zwykle z ujmującym uśmiechem wita nasze geriatryczne towarzystwo. A potem przepytuje, inspiruje, stymuluje nasze szare komórki. Iskry lecą. Telefony dzwonią. Winowajcy się krygują...

 

 Lubię...

- rosół z makaronem mojego brata Andrzeja. Mistrzostwo świata…;

- spotkania sagowe i postsagowe, z uwagi na ich nadzwyczaj stymulujący i inspirujący charakter;

- bezkres, otwarte przestrzenie, gdzie myśl jest swobodna;

- kiedy czas płynie leniwie, ludzie są mili i życzliwi, kłopoty i problemy szerokim łukiem omijają, słońce świeci, ptaszki śpiewają... jednakowoż nie bez umiaru. Za dużo słodyczy w życiu zdecydowanie jest niezdrowe. Bo w życiu najlepiej, kiedy jest nam dobrze i niedobrze. Jeżeli jest tylko dobrze, to niedobrze, jak zwykł mawiać ks. Twardowski;

- równowagę jako taką i dlatego może irytuje mnie nadzwyczaj rozbuchana ponad miarę wielkoformatowa "powierzchnia wystawiennicza" dobrotliwego oblicza urzędującego prezydenta Krakowa w kampanii wyborczej, zajmująca także całe fronty dużych domów towarowych. Inni pretendenci do uszczęśliwiania nas byli oczywiście w "wystawiennictwie" bez szans. Nie mówiąc o kandydatach na niższe szczeble samorządowe. Tam na odmianę plakaty wyborcze przytwierdzone na tekturze do rozmaitych słupów różną techniką, powiewały smutno na wietrze pojedynczo, po 2, po 3…

 

Pamięć…

jest ulotna. Jednak wraca do mnie często w postaci epizodów, chwil, ludzi z twarzami bez nazwisk, bądź samych nazwisk. Niejednokrotnie bez żadnego uzasadnienia dla tej pamięci. Nie zaznaczyli się bowiem w moim życiu nijak. Ani pozytywnie, ani negatywnie. W żaden sposób na mnie nie wpłynęli i nic nie wnieśli.

Pamięć ciągu zdarzeń zdarza się, że wraca do mnie, nawet osacza, np. w razie bezsenności. Są to najczęściej zdarzenia traumatyczne, bądź błędne decyzje i posunięcia, o których nie chcemy pamiętać. A kysz, zgiń, przepadnij - nie pomaga. Wyzwala ranek.

Chwile z przeszłości dają znać o sobie w sposób nieprzewidywany oczywiście i mogą być związane z miejscem.

Np. mijając róg Szpitalnej i Pawiej, od czasu, do czasu miga mi chwila sprzed 40 lat, kiedy przystanęłam na moment i usłyszałam : ile bierzesz?

Alfreda Kosiorowska

Temat: Podróże, które odmieniają – o prozie Andrzeja Stasiuka.

Czytamy fragment z książki „Wróg” Moja opinia na podstawie fragmentu z książki.

Porównanie przyszłości-przeszłość. Przyszłość, jako wielka próżnia, czyli nieprzewidywalność zdarzeń. To jest właśnie nasza bezradność na przyszłe zdarzenia, które są od nas niezależne.
 

Przeszłość natomiast utrwalona została w naszym obrazie wyobraźni, w pamięci. Opis wskazuje, jak bardzo ważną sprawą jest pamięć. W niej to powstały obrazy z przeszłości, towarzyszące im przeżycia tworzą historię minionego okresu. Zwłaszcza w samotności, w odosobnieniu powracamy do wspomnień, które wypełniają ciszę. Wówczas bardzo intensywnie doceniamy wspomnienia, które stają się żywe i tak pozostają. Przeszłość jest nam wierna, nigdy nas nie opuszcza dopóki trwa pamięć.

 

Ćwiczenie 1: Pamięć (czas 10 min.)

Pamięć tak ważna na każdy czas naszego życia. Od chwili istnienia naszego uczymy się wykorzystywać pamięć. Każde nasze słowo, każdy nasz ruch w umiejętnościach zarejestrowany jest w pamięci. Ważna jest w dzieciństwie, w młodości w edukacji, ale szczególnie w życiu po spełnieniu obowiązków życia, jak wychowanie dzieci, praca, pozostajemy ze zmniejszonymi możliwościami sprawnościowymi i fizycznymi. Wówczas wracamy pamięcią do wspomnień. Tak bardzo ważna jest akceptacja otoczenia umożliwiająca osobom w wieku seniora kontaktu z rówieśnikami, którzy również wracają do wspomnień. Przykładem jest nasza „SAGA”, utworzone grupy wymieniające się wiedzą, przykładem, doświadczeniem. To czas wspomnień oparty na naszej pamięci. Ze wspomnień wywodzi się twórczość. By trwała - wymaga zapisu, więc utrwalamy, piszemy, co pamiętamy, by pokolenia pamiętały o nas. W zapisach przedłużamy własną żywotność. Pamięć dla Pamięci.

 

Ćwiczenie 2: Temat: Tęskni się do rzeczy głupich. Nawet, gdy jest się mądrym. Wtedy najbardziej.

Tęsknota do rzeczy głupich wynika ze wspomnień. Sprawy jak również marzenia niejednokrotnie nieprzemyślane w wykonaniu dziecięcym czy też młodzieńczym, są spontaniczne, ufne w swej roztropności też ryzykowne. Mają zawsze bardzo ważne wówczas dla nas wartości. Niejednokrotnie pozostające tylko w marzeniach, niezrealizowane. Gdy jednak spojrzymy na życie mając wykształcenie, doświadczenie i mądrość życiową, a zwłaszcza w wieku seniora, wtedy zupełnie inaczej postrzegamy poszczególne incydenty naszych decyzji, naszych marzeń. Ożywione wspomnienia czasu przeszłego tworzą obraz zdarzeń, wydarzeń. Wspominając uśmiechamy się z myślą „ale to było głupie”. Jednak tęsknota ogarnia nas za tą ufną beztroską dziecięcą, czy też młodzieńczą wyobraźnią w słuszności zachowań, które wtedy nie były niczym uwarunkowane a miały tak bardzo ważny wymiar. Dlatego jako seniorzy tęsknimy za tym uczuciem pełnym ufności, wiary i miłości, z których wywiodły się rzeczy może nie tyle głupie, co nierozważne, ale zawsze beztroskie w zaufanie do świata i ludzi.    

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
5 + 1 =
W celu utrudnienia rozsyłania spamu przez automaty, proszę rozwiązać proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 2+1 daje 3.