…nie potrafiłam się cieszyć. Nie umiałam znaleźć powodu do radości, a może nie zdawałam sobie sprawy, że radość istnieje. Może dlatego nie pamiętam, czy miałam zabawki?
…nie potrafiłam się cieszyć. Nie umiałam znaleźć powodu do radości, a może nie zdawałam sobie sprawy, że radość istnieje. Może dlatego nie pamiętam, czy miałam zabawki?
…chociaż byłam szczęśliwym dzieckiem, wcale nie chcę być nim znowu. Pomimo różnych przeciwności losu i niekoniecznie „spełniania marzeń” wolę być tu i teraz.
…byłabym oczywiście uparta, nieposłuszna i chodząca swoimi drogami. Mając dzisiejszą wiedzę wiedziałbym, jak walczyć o SIEBIE!
Tak naprawdę nie chciałabym być znowu dzieckiem, gdyż bardzo lubię bawić się, wręcz jak dziecko, z moimi wnukami, ale tymi do lat 7-miu.Czasami myślę, że dobrze byłoby gdyby się czas dla nich zatrzymał i nadal byłyby ufne, szczere, prawdziwe i radosne!!!
…chciałabym, żeby było tak, jak dawniej. Właściwie nie chciałabym być współczesnym dzieckiem od urodzenia zaprogramowanym na karierę i realizację niespełnionych marzeń rodziców. Zrezygnowałabym ze wspaniałych elektronicznych zabawek i zamieniłabym je na pluszowego misia i szmacianą lalę.
…byłabym dzieckiem radosnym, pazernym na świat i ludzi, cieszącym się z każdego kwiatka i uśmiechu bliźniego. Przecież na szczęśliwe dzieciństwo nigdy nie jest za późno, jak zwykł mawiać mój ulubiony swego czasu aktor Jan Nowicki.
…wtedy gdy odpowiadam za innych i muszę podejmować decyzje, od których zależą inni wraz z odpowiedzialnością).
Moim zdaniem trzeba zostawić w sobie cząstkę, i to dużą, dziecka; a życie będzie piękniejsze i szczęśliwsze!
To sprawa bardzo indywidualna i zależy od przyjętej definicji dzieciństwa. Dla jednych nigdy się nie kończy, dla innych nigdy się tak naprawdę nie zaczęło.
…wejściem w świat dorosłości, "odcięciem pępowiny" od rodziców, choć nie dla wszystkich, bo Piotruś Pan czyli tzw. rozkoszny bobasek, to zjawisko niekoniecznie rzadkie.
Dodaj komentarz