Światło, woń, kolor, detal

Zdzisław Przybyło
Moje miasto - zapachy i światło

            Niebo pociemniało. Pierwsze krople uderzyły o gorący asfalt. Zapach spalin, benzyny i kebabu zmieszał się z zapachem mokrej trawy i liści z pobliskich Plant. W deszczu, na końcu ulicy zniknął daleki widok Kopca Kościuszki. Deszcz rozmywał rzędy stylowych latarni. Niebieski tramwaj zatrzymał się na przystanku. Ciemne sylwetki wyskakiwały kryjąc się zaraz po parasolami. Szybko niknęły w pobliskich bramach i lokalu na rogu. Jaskrawy neon na tle mokrego muru, pełnego zacieków, wbrew otoczeniu wesoło głosił: „Różowy Słoń. Bar sałatkowy”. Za niezasłoniętymi oknami lokalu skupione na posiłku sylwetki ludzi. Nikt się nie spieszył.

            Frontony mokrych kamienic, pociemniałe z wilgoci nie miały już nic ze swoich pastelowych kolorów, jaśniejących w słońcu przed paroma minutami. Robiło się chłodniej. Tramwaj już dawno odjechał. Zimno. Pustka. Szum deszczu narastał. Ulicą płynął coraz większy strumień. Brudna woda niosła żółte liście i śmieci miasta. Zapachy zniknęły. Ciemniało. W powietrzu czuć było chłód, wilgoć i pustkę.

Ewa Gabryś

Światło baraszkujące na krawędzi okna mego domu o różnych porach dnia…

Upajająca woń kwiatów sprzed podwojami miejskich kwiaciarni…

Kolor nieba przed burzą letnią

Egzotyka barwnych strojów ludowych na Emausie…

Urocza wielorasowość rozbrykanych kundelków na krakowskich Błoniach…

Plac na Stawach urzekający rozbuchaną merkantylnością…

Tłumy turystów przelewających się Drogą Królewską bez końca…

Irytujący trzask aparatów fotograficznych używanych bez opamiętania przez synów Nipponu…

Drażniący ucho jazgot wielonarodowościowej mowy…

Spokój nocy zapadającej nad miastem…

Nieszczęsny żebrak ze ślepym psem kończący pod murem Barbakanu…

Uporczywy hałas przejeżdżających samochodów…

Pijani Anglicy świecący nagością na płycie Rynku o świcie…

Radosny ryk kibiców Cracovii po efektownej bramce przewrotką…

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
3 + 0 =
W celu utrudnienia rozsyłania spamu przez automaty, proszę rozwiązać proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 2+1 daje 3.