Już drugi raz mój tekst jest okaleczony. W pierwszym prz(w)ypadku, w pracy konkursowej redakcja(ka)dodała do słów "z okaleczonym palcem... przetańczyła..." "nie"(okaleczonym)- no i po zabawie. Teraz zamiast mojego nazwiska pojawił się "Sagowicz", a imię kota z "Nani" zmienione na Nania. Nani wzięłam od Kapuścińskiego, z książki Heban - co miało wiele wspólnego z cechami i losem zwierzaka. Nania jest banalna do n-tej potęgi! No cóż, pewnie już nie mam szczęścia do redagujących. Wcześniej doskonalili moje teksty, za co jestem im do dziś wdzięczna!
czego nie lubię: błędów własnych i cudzych.
Już drugi raz mój tekst jest okaleczony. W pierwszym prz(w)ypadku, w pracy konkursowej redakcja(ka)dodała do słów "z okaleczonym palcem... przetańczyła..." "nie"(okaleczonym)- no i po zabawie. Teraz zamiast mojego nazwiska pojawił się "Sagowicz", a imię kota z "Nani" zmienione na Nania. Nani wzięłam od Kapuścińskiego, z książki Heban - co miało wiele wspólnego z cechami i losem zwierzaka. Nania jest banalna do n-tej potęgi! No cóż, pewnie już nie mam szczęścia do redagujących. Wcześniej doskonalili moje teksty, za co jestem im do dziś wdzięczna!