Kiedy byłam/byłem dzieckiem
Kiedy byłam dzieckiem byłam niezwykle poważna. Uwielbiałam czytać i wstydziłam się odpowiadać przed całą klasą. Zazdrościłam koleżankom bawiącym się na podwórku, bo mnie nie wypadało tego robić.
Dzieciństwo kończy się z momentem przejęcia odpowiedzialności za innych.
Kiedy byłam dzieckiem nie było komputerów, telewizorów, internetu… zabawy wymyślaliśmy sami. Z powodu szalonych gonitw na uliczkach i w ogrodach mojej cichej dzielnicy nazywano mnie „półdiablę weneckie”. Świat należał do nas.
Dzieciństwo kończy się, gdy stajemy się odpowiedzialni za nasze wybory.
Kiedy byłam dzieckiem kochałam swoją szmacianą lalkę i troszczyłam się o nią.
Kiedy byłam dzieckiem słuchałam całą sobą jak mama czyta mi „Dzieci z Bullerbyn” i bardzo chciałam tam zamieszkać.
Kiedy byłam dzieckiem moja mama była dla mnie najważniejsza.
Dzieciństwo kończy się kiedy nie wierzymy już w opowiadane baśnie i kiedy stajemy się odpowiedzialni.
Kiedy byłem dzieckiem, byłem człowiekiem szczęśliwym, z czego sprawę zdałem sobie dopiero wtedy, kiedy zacząłem obserwować swoich uczniów i ich fascynacje. Najpierw - grami komputerowymi, komputerami, Internetem – potem - wtedy swojej szczęśliwości byłem już pewien, kiedy uczniowie zaczęli zdradzać oznaki pewnego uzależnienia – zapominając o lesie, łące, różnego rodzaju sportach… grze w „zośkę” , w cymbergaja”…
Tak, na pewno byłem człowiekiem szczęśliwym.
Dzieciństwo kończy się… u prawdziwego mężczyzny, dzieciństwo się nie kończy.

























