Wszyscy są zadowoleni

W sobotni wieczór dostałam od koleżanki SMS. Właśnie wróciła z koncertu Tymona Tymańskiego. Z kilku zdań dowiaduję się tylko, że koncert odbył się w Sali Lustrzanej, widownia była pełna, stanowiła ją głównie młodzież. Oczywiście było głośno, mocno, energetycznie. Ona jest zadowolona, że była na tym koncercie. I tym niestety stwierdzeniem, przynajmniej na razie, musiałam się zadowolić. Ale moja wyobraźnia zaczęła działać. Wiedziałam, że wokalista ma rzeczywiście dobry głos, jest niewątpliwie znany w Polsce, ale również kontrowersyjny. Jego sceniczne atuty to swobodne, nie mające żadnych barier teksty. Ponadto każda wyśpiewana przez niego "prawda" zawiera przekleństwa. Muzyk ma sporą rzeszę fanów, przeważnie młodych ludzi - im się to podoba. Jak więc to się podobało koleżance? Przy najbliższym spotkaniu z "moją emerytką" zrobiłam mały wywiad. Wyjaśniła mi, że u młodzieży słyszała opinie: koncert generalnie fajny i super extra. Według niej wokalista ma piękny głos, dobrą muzykę, na zakończenie zaśpiewał kilka pięknych piosenek wokalistów angielskich. Jednak również klął na estradzie mówiąc i śpiewając np. k...mać , czy zaj...bany. Na scenie zachowywał się bardzo swobodnie. Zbulwersowana była jego zachowaniem w stosunku do naszego wspólnego znajomego, siedzącego z żoną w pierwszym rzędzie. Bohater wieczoru - wokalista upatrzył sobie tegoż właśnie Krzysztofa ( od dłuższego czasu ma niedosłuch) i różnymi gestami pokazywał mu, że należy się śmiać i jak wygiąć usta aby to robić. Podobno żona miała Krzysztofowi w domu wytłumaczyć. Ale co wytłumaczyć? Rozważając wartości artystyczne koncertu uznałyśmy obie, że naszemu pokoleniu nie podoba się taki " melanż " w muzyce. Sztuka ma ukazywać piękno, uwrażliwiać. Niewybredne formy brukowego języka osób mieniących się artystami ( których młodzi przyjmują jako artystów swojego pokolenia), są nie do przyjęcia. Teksty piosenek naszego artysty zawierają słowa nieparlamentarne. Uwagę zwraca skala i różnorodność przekleństw. Są one wyśpiewane tak głośno, że akcentem i emocjami nie sposób na nie nie zwrócić szczególnej uwagi. Młodzieży nie przeszkadza podstarzała młodość tegoż artysty, przyciąga jego język, przekleństwa i bezczelność bez granic. To się niestety podoba. Świadczą o tym brawa, które dostawał i bisy, które zatrzymywały go na scenie bez końca, wraz z okrzykami wow, fajnie, super! Na zakończenie swoich wrażeń z kulturalnego wydarzenia tygodnia koleżanka zaznaczyła - ten rodzaj kultury nie ma na dłuższą metę racji bytu i nie zaistnieje w historii muzyki jako cenny okres twórczości. Jest dużo innych rzeczy wokół nas, które są bardziej kreatywne niż serwowany nam- z różnych scen szeroki wachlarz przekleństw. Już rozchodząc się z koleżanką zapytałam: ale pisałaś mi, że jesteś zadowolona, że byłaś na koncercie Tymona Tymańskiego? Tak, tak, nadal jestem zadowolona - odrzekła. Bo dzięki temu że byłam wiem, że już na pewno drugi raz na niego nie pójdę. Na pewno.