Bajka o Smoku Wawelskim

Na gród Kraka padł blady strach kiedy u stóp wawelskiego wzgórza wylądował smok. Rozejrzał się dookoła, pochłeptał wody z Wisły, buchnął ogniem, wygryzł jamę w skale i zaryczał – tu będzie mój dom.

Wystraszeni mieszczanie zabarykadowali się w domach i spodziewając się najgorszego.

Ale smok ich zaskoczył bo zachowywał bardzo przyjaźnie.

U przebiegłych smoków to przecież...

Pieski los

Mówiłam wam o mojej ciotce, czy może kuzynce, w każdym razie średnio dalekiej krewnej, której życie jest doskonałym i bez przeróbek materiałem na film albo książkę?

Tym razem historia nie będzie o Ewie Lang, mimo że śmiało można by było przyznać jej medal za wszystko co robi.

Za to, że będąc bardzo chora i po siedemdziesiątce prowadzi cztery hodowle psów myśliwskich, za to, że...

Ćwiczenie literackie: „Najważniejsza książka w moim życiu”

Bajki czytane przez rodziców, później książeczki dla dzieci, do których musiałam trochę dorosnąć, żeby je czytać samodzielnie, przygotowały mnie do pierwszej w życiu powieści, od której wszystko się zaczęło. Piszę tu o „Tajemniczym Ogrodzie”.

Myślę, że każde dziecko czytało tę książkę i pewnie każde przeżywało ją na swój sposób. We mnie jednak uruchomiła ona takie pokłady wyobraźni,...

Drzewo

Zaczyna się jak zwykle – od korzeni. Czasem grubych, mocnych, dobrze osadzonych w ziemi i rzeczywistości. One są początkiem wszystkiego. To od ich kondycji zależy jaki będzie ciąg dalszy czyli pień. Czy wysoki i prosty, dumnie stojący, oprze się wichrom i nawałnicom? A może będzie delikatny i drżący przy każdym oddechu wiatru, jeśli korzenie słabe i słabo do podłoża przyczepione? Pnie smukłe...

Taksówkarz cieszy się w operze

No i Jadzia kupiła w końcu te bilety. A prosiłem, nie rób tego, to nie dla nas, a już na pewno nie dla mnie – prostego taksówkarza. Jadzia jednak, jak pamiętam, od początku naszego małżeństwa mówiła, że marzy o pójściu do opery. Nie, żeby miała taką potrzebę, ale wszystkie koleżanki już były i ona też by chciała. Przecież ona nic z tego nie zrozumie. Dobrze, że chociaż śpiewają po polsku....

Kosmita

- Dzień dobry Fredi, mam nadzieję że dobrze spałeś. Będę cię nazywać Fredi, mogę?

-A wiesz, parę lat temu był tu taki jeden od was. Chyba z twojej planety… Może nawet jakiś krewny? Fajny serial o nim zrobili. Znasz? Miał na imię Alf.

-Bardzo wesoły jegomość, tyle że strasznie dużo kłopotów z nim mieli. Pakował się ciągle w jakieś tarapaty, na szczęście wszystkie się dobrze...

Strony